Dla gościa liczy się przede wszystkim świeżość i komfort snu. Dla hotelu równie ważne jest to, jak długo wytrzyma pościel hotelowa, jak wygląda po setnym praniu i ile kosztuje jej utrzymanie. Właśnie tu zaczyna się dyskusja o temperaturze prania. Pranie pościeli hotelowej w 60°C uchodzi za standard, ale wielu właścicieli zastanawia się, czy nie lepiej prać w 95°C, żeby mieć „pewną” higienę. Różnica kilku stopni na metce przekłada się w praktyce na zużycie energii, stan tkaniny, kolor bieli i realną żywotność całej konfekcji pościelowej.

60°C w praniu pościeli hotelowej – co daje w praktyce?

Pranie w 60°C to dla większości hoteli złoty środek. Ta temperatura pozwala skutecznie usuwać pot, większość bakterii, część wirusów i zabrudzeń organicznych, jednocześnie nie niszcząc tak agresywnie włókien. Dobre poszwy i poszewki hotelowe szyte z bawełny lub tkanin mieszanych są projektowane właśnie pod kątem regularnego prania w takiej temperaturze. Pościel dłużej zachowuje gładkość, nie mechaci się tak szybko, szwy są mniej obciążone, a biały kolor pozostaje naprawdę biały, zamiast przechodzić w szarość po jednym sezonie.

W praktyce pranie w 60°C dobrze sprawdza się przy stałej rotacji gości, regularnej wymianie kompletów i stosowaniu odpowiednich detergentów oraz programów prania. Przy wsparciu ochraniacze na materac hotelowe i ochraniaczy na poduszki większość brudu zatrzymuje się na zewnętrznych warstwach, a tkaniny nie muszą być „katowane” skrajną temperaturą, żeby utrzymać wysoki poziom higieny.

Kiedy ma sens pranie pościeli hotelowej w 95°C?

Pranie w 95°C kojarzy się z absolutną sterylnością. W praktyce tak wysokie temperatury powinny być zarezerwowane raczej na sytuacje szczególne. Mowa o bardzo mocnych zabrudzeniach, wymaganiach sanitarnych w określonych typach obiektów albo wybranych partiach pościeli, które rzeczywiście tego wymagają. Długotrwałe i regularne pranie całej pościeli w 95°C jest po prostu zabójcze dla włókien. Nawet bardzo dobre kołdry i poduszki hotelowe z antyalergicznym wypełnieniem szybko stracą sprężystość, a materiał zewnętrzny stanie się sztywniejszy i podatny na przetarcia.

Trzeba też pamiętać o kosztach energii oraz obciążeniu pralni. Wyższa temperatura to dłuższe programy, większe zużycie prądu i wody oraz szybsze zużycie sprzętu. Stosowana okazjonalnie ma sens, jako narzędzie do zadań specjalnych, ale jako standard dla całej pościeli hotelowej zwykle bardziej szkodzi, niż pomaga.

Jak temperatura wpływa na trwałość tkanin?

Każda tkanina ma swoją granicę wytrzymałości. Bawełna lub mieszanki bawełny są odporne na pranie w podwyższonych temperaturach, ale częste 95°C przyspiesza:

  • łamanie włókien i ścieranie się powierzchni
  • utratę gładkości i pojawienie się mechacenia
  • osłabienie szwów, zwłaszcza w miejscach najbardziej obciążonych

Przy 60°C proces starzenia się tkaniny zachodzi wolniej. Dobre poszwy i poszewki hotelowe zachowują fason, łatwiej je uprasować, a narzuty, szale i poduszki hotelowe na łóżku nadal wyglądają spójnie z pościelą, która nie zdążyła się skurczyć ani zżółknąć. Warto pamiętać, że gość patrzy na całość wyposażenia. Jeżeli pościel wygląda świeżo, a do tego dochodzą estetyczne ręczniki hotelowe i czyste dywaniki hotelowe do łazienki, rośnie subiektywne poczucie jakości całego pobytu.

Kompromis między higieną a żywotnością pościeli

Najrozsądniejsze podejście to połączenie trzech elementów. Po pierwsze, wybór odpowiednich tkanin. Dobrze zaprojektowana konfekcja pościelowa od razu jest dopasowana do prania w 60°C, a producenci jasno podają, kiedy można bezpiecznie zastosować wyższe temperatury. Po drugie, mądre korzystanie z 95°C, tylko tam, gdzie to naprawdę uzasadnione. Po trzecie, pełen zestaw ochronny. Ochraniacze na materac hotelowe, ochraniacze na poduszki oraz regularna wymiana kompletów sprawiają, że główna warstwa pościeli nie musi znosić ekstremalnych warunków przy każdym cyklu prania.

W efekcie zyskujesz pościel, która jest jednocześnie higieniczna, przyjemna w dotyku i trwała. Gość odczuwa komfort, housekeeping pracuje sprawniej, a koszty wymiany tekstyliów nie rosną lawinowo. Pranie w 60°C z rozsądnym, okazjonalnym wykorzystaniem 95°C tam, gdzie jest to naprawdę potrzebne, pozwala utrzymać wysoki standard i jednocześnie nie „spalić” po jednym sezonie całej szafy z pościelą.