Wielu gości po pierwszej nocy w dobrym hotelu zastanawia się, dlaczego tam śpi się „jak w chmurach”, a w domu kołdra wydaje się jakaś cieńsza, cięższa i mniej sprężysta. To wcale nie magia, tylko efekt dobrze zaprojektowanych kołder hotelowych, odpowiedniego wypełnienia, konstrukcji i tego, jak obiekt dba o tekstylia na co dzień. W hotelarstwie nie wystarczy, żeby kołdra była ciepła. Ma być lekka, sprężysta, szybko schnąć, dobrze wyglądać na łóżku i wytrzymywać częste pranie. Dopiero połączenie tych wszystkich elementów daje efekt, który goście zapamiętują jako wyjątkowo puszyste kołdry.
Co sprawia, że hotelowe kołdry są tak lekkie i sprężyste?
Podstawa to wypełnienie. W większości obiektów stosuje się kołdry antyalergiczne z nowoczesnym wypełnieniem syntetycznym, najczęściej w postaci włókien silikonowanych lub specjalnych kuleczek, które zachowują objętość i sprężystość nawet po wielu praniach. Takie włókna są lekkie, dobrze magazynują powietrze i nie zbrylają się tak łatwo jak tanie wypełnienia. W hotelach wyższej klasy pojawia się także dopracowane wypełnienie puchowe, ale coraz częściej to wysokiej jakości syntetyk odpowiada za efekt „otulającej chmury”, bo lepiej znosi pranie w wyższych temperaturach.
Drugi element to konstrukcja. Dobre kołdry hotelowe są pikowane w kasety lub regularne pola, tak aby wypełnienie nie wędrowało w jeden róg. Dzięki temu kołdra układa się równomiernie na całej powierzchni, nie ma miejsc „pustych” i przegrzanych. Do tego dochodzi poszycie – gładkie, przyjemne w dotyku, a jednocześnie wytrzymałe. To właśnie tutaj wchodzi cała konfekcja pościelowa, która musi pogodzić komfort gościa z wymogami pralni przemysłowej.
Jak hotele dbają o puszystość kołder na co dzień?
Samo dobre wypełnienie to za mało, jeśli kołdra jest źle prana, suszona i przechowywana. W hotelach procedury są zwykle bardzo konkretne. Kołdry pierze się w odpowiednich temperaturach, dokładnie suszy w suszarkach bębnowych i po wyjęciu porządnie strzepuje, żeby rozluźnić włókna. Kluczową rolę odgrywa też to, czego gość na pierwszy rzut oka nie widzi. Śnieżnobiałe poszwy i poszewki hotelowe stanowią pierwszą barierę ochronną, dzięki czemu sama kołdra nie musi trafiać do pralni po każdej zmianie gościa. Dobrze dobrane ochraniacze na materac hotelowe pomagają utrzymać czystość całego łóżka, a kołdra zużywa się wolniej i dłużej zachowuje objętość.
W dopracowanych aranżacjach liczy się także efekt wizualny. Kołdra musi nie tylko być miękka, ale też doskonale wyglądać pod śnieżnobiałą pościelą hotelową i współpracować z dodatkami takimi jak narzuty, szale i poduszki hotelowe. Sprężyste wypełnienie sprawia, że łóżko pościelone rano nadal wygląda na „pełne” wieczorem, a nie jak spłaszczona krawędź materaca przykryta cienkim kocem.
Ostatecznie „magia” puszystości to po prostu suma kilku decyzji: wybór odpowiedniego wypełnienia, przemyślana konstrukcja, konsekwentna pielęgnacja i dobrze zaprojektowany zestaw kołdry i poduszki hotelowe w komplecie z resztą tekstyliów. Jeśli wszystkie te elementy są spójne, gość ma wrażenie, że śpi pod kołdrą dużo lepszą niż ta, którą ma w domu – i dokładnie o taki efekt w hotelu chodzi.
